Thread Contributor: JustaolbrKroniki Nexlandii
#1
Kwiiiiiik!

Jako że przejmowałyśmy shedę po Trzech Świnkach, które zapoczątkowały nową odsłonę Żonglera, może mało klimatyczną, ale lekką w przyswajaniu, w tym wątku znajdą się archiwalne czy też specjalnie na potrzeby tego działu napisane artykuły, które nie miały jako takiego związku z klimatem, a dotyczyły w głównej mierze rang naszej gry czy też graczy i miały charakter wręcz plotkarski. :3

Niejaki Bard Anonim wprowadzi Was w świat częściowo baśniowy, częściowo zmyślony... ale czy to znaczy, że nie może być w tym choćby nutki prawdy? Wybaczcie, jeśli niektóre historie będą zbyt zawiłe czy niechronologiczne względem siebie - nasz Bard lubi czasem namieszać w czasie. Nie przedłużajmy jednak. Zaaapraaaszaaamyyyy! \o/

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Wstęp do Kronik Nexlandii
z wydania 38 z dnia 30.03.2018 r.

[Obrazek: e5f35f2a6949437ea9b82fac9aa46443.gif]


Traktat ów krótki poświęcimy w całości najrzetelniejszym wiadomościom na temat naszej jakże zacnej Administracji - bo bez Was nie byłoby Nas!

A bardziej serio, zastanawialiście się kiedyś, jak doszło do założenia naszej wspaniałej szkoły? Specjalnie dla Was, pewien tajemniczy wędrowny bard ułożył historię, której pierwszą część właśnie publikujemy. Usiądźcie zatem wygodnie, bo takiej opowieści jeszcze nie słyszeliście... Gotowi? Trzymacie w swych dłoniach kubki z kawą czy herbatą? No to posłuchajcie…

Dawno temu żył sobie zacny Król Nex, który był na tyle potężnym czarodziejem, że swą wiedzą tajemną postanowił podzielić się z innymi i tak oto powstała Szkoła Magii i Czarodziejstwa dla przyszłych adeptów magii. By jednak nexowa szkoła istniała, a pieczołowicie zdobywane tajemnice przetrwały, potrzebował on kogoś do pomocy. Rozesłał sowy do najzacniejszych jego zdaniem czarodziejów, by przodowali w prowadzeniu najlepszej szkoły czarodziejskiej. I tak oto do Gwardii Nexa trafili pierwsi członkowie… O niektórych z nich do tej pory krążą legendy, o innych zaś wieści dawno już ucichły…  Jedno jest jednak pewne - bez nich naszemu władcy otwarcie szkoły przeciągnęłoby się może nawet do dziś… Wspólnymi siłami jednak udało się i Hogwart odrodził się niczym feniks z popiołów.

Cóż to były za czasy! Szkoła powstawała kilka ładnych lat, zanim król uznał, że wreszcie można przyjąć pierwszych uczniów. Na wzór dawnego Hogwartu każdy z czterech domów umieszczono w ukrytych dla uczniów zakamarkach zamku. Zatrudniono ponownie skrzaty domowe, które ochoczo zabrały się do porządkowania w kuchni i zbieraniu zapasów smakołyków dla rezydentów. Powróciły też duchy, które przez niemal 5 długich lat błąkały się po Zakazanym Lesie czy wiosce Hogsmeade, nie wiedząc co począć ze swym ciężkim pośmiertnym żywotem.

Forteca Nexa, w której poprzysiągł sobie wychować nową rzeszę młodych czarodziejów, wkrótce zaczęła tętnić życiem. Sam król był ze swej dzielnej drużyny wielce zadowolony. Niczym rycerze waleczni prowadzili oni pierwsze batalie z niesfornymi uczniami. Ale o tych historiach dowiecie się innym razem…


Bard Anonim


[Obrazek: giphy.gif]
Przewiń do góry
#2
Kronik Nexlandii Epizod Pierwszy
Z wydania 40 z dnia 09.05.2018 r.

[Obrazek: RewardingGlossyIrishwaterspaniel-size_restricted.gif]

W każdej legendzie ponoć skrywa się wiele prawdy. Także i w poniższej opowieści takową znajdziecie. Usiądźcie zatem wygodnie i wsłuchajcie się w słowa, które szepczą stare drzewa Zakazanego Lasu...

Król Nex, najzacniejszy z zacnych, Praojciec Hoga, Pierwszy Tego Imienia jak wszyscy już wiecie założył wspaniałą naszą Magii Szkołę, by młodocianych czarodziejów naprowadzić na właściwe tory nauczania. Wraz z wybitną, jak sam myślał, ekipą Profesorów powołał do życia tę jakże niezwykłą uczelnię, w której młodzież nie tylko zaklęć uczyć się zaczęła, ale i eliksirów receptury tajemne poznawała, a po uzyskaniu Wybitnego z Egzaminu Pisania Kart Postaci każda jednostka wtajemniczona w klimatyczny zakątek została, na którym zaistniały niezwykłe osobistości…

Nie dokonałby jednak tego bez rąk i oczu dodatkowych. Zacne grono profesorskie trudziło się niezmiernie, by rozrywki i zadań dostarczyć swym podopiecznym. I tak rozwijała się nasza Szkoła Magii, do której każdy trafić mógł, gdy tylko 10 trudnych zadań z Listy Życzeń Rodzicieli wykonał. Prace te, niczym mityczne wyzwania, pot na czoła przyszłych czarodziejów wycisnąć potrafiły. Cóż to jednak dla tak dzielnych i pragnących przygód huncwotów? Daremne żale i próżny trud jednak, kiedy nicpoń jaki leniwym się okazał, gdyż wówczas galeonów na wyprawkę szkolną nie dostał. A jak magii tajniki zgłębiać, bez przyrządów magicznych?

Także o tym problemie Praojciec Nex pomyślał i z goblinami w komitywę wszedł, by specjalnych kredytów uczniowskich przyszłym adeptom magii te stworzenia sprytne udzieliły w nagłej potrzebie. Umowa jednak zawarta została na dość podejrzanych warunkach… Tajemnicą owiane są szczegóły tejże transakcji, choć jedna z legend głosi, iż nasz Władca ugiąć się musiał pod ciężarem wymagań tychże wpływowych szych. Także horrendalne procenty, jakie wydusić z dłużnego im ucznia Hogwartu choć oburzenie wywoływały wśród młodych czarodziejów, pokornie oddawane przez nich być musiały.

Tak oto etapem kolejnym dla młodocianych stawało się wcielenie w nową życiową rolę czarodzieja… A niełatwa sprawa to była, gdyż każdy z uczniów bardziej zainteresowany psotami był, niż nauką pilną. Ale i na to kilka sposobów zacne grono Zielonych i Żółtych Nadzorców znalazło i co bardziej wyrywnym do leniuchowania młodzikom szlabany na wyjścia ze szkoły wlepiało. Zacierał rączki Stary Woźny, któremu rąk do pracy i obiektów do drwin przybywało. A dla domów czterech hańbę każde takie afery przynosiły.

Powołał wreszcie Zacny Nex Wielkiego Inkwizytora, który nadzór specjalny nad urwipołciami przejął i nawracać na właściwe ścieżki począł. Trudził się niezwykle ów jegomość, by do porządku w szkole w imieniu Praojca zaprowadzić. Na rzęsach nie raz, nie dwa stawał i czarodziejskimi sztuczkami swoimi młodzież częstował, aż dnia pewnego ład na krótką chwilę powstał… Wszędzie w zamku czuć było aurę miłości i zgody panującej między uczniami i profesorami, ba! nawet woźny chodził zadowolony! Wkradł się jednak chochlik w tę idylliczną atmosferę i czar prysł… A jakie tego konsekwencje były, dowiecie się, dzieci kochane, już niebawem…

Bard Anonim


[Obrazek: giphy.gif]
Przewiń do góry


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości